Wybory samorządowe – wyniki w Ciumkowie

Wszyscy lubimy magików (słowo to wymyślono, aby nikt nie łamał sobie języka na skomplikowanym fonetycznie słowie: prestigitator). Magików, czarodziejów, zwanych też kuglarzami i sztukmistrzami. W porywach nawet cudotwórcami, szarlatanami i mistrzami czarnej magii. Nie wiem które określenie z wyżej wymienionych najbardziej pasuje do aktualnie panującego w Ciumkowie burmistrza Ciubusa Konrada. Niech każdy sobie wybierze najbardziej odpowiednie słowo.

Czemu o tym piszę? Bo w niedawnych wyborach samorządowych obywatele Ciumkowa nie chcieli zagłosować na dotychczasowego burmistrza Ciumczarka Jana, który czegoś się wystraszył i dał dyla. Uznali, że lepszym od niego burmistrzem będzie nowy gościu, Ciubus Konrad. I takoż się stało. Ale że nie tylko wielka polityka, to dzieło magików (szarlatanów, itp. – czytaj wyżej) ale i ta mała, ciumkowska polityka nie może być gorsza – KTOŚ zrobił fiku-miku (zwane też: czary-mary lub abra-cadabra). Okazało się, że nie chciałeś Ciumczarka Jana – masz Ciumczarka Jana! Bo nowy burmistrz wziął tego starego za swego doradcę. Na chłopski rozum: wszystko będzie po staremu. Znaczy po cholerę organizowano te wybory? Żeby ciumkowianie czuli się wydyma… pardon, zdziwieni? Żeby psioczyli na demokrację i wspominali coś o Białorusi, Kubie i Korei Północnej?

Ale pewnie się czepiam. Na pewno będzie inaczej niż przed wyborami. Tak samo inaczej, jak premiera Marcinkiewicza (PiS) zastąpił Jarosław Kaczyński (PiS). Albo premiera Tuska (PO) premier Kopacz (PO).

Jeszcze niedawno Ciumczarek Jan ubolewał, że jak przestanie być burmistrzem, będzie musiał żebrać pod kościołem. Jak widać, tylko wszystkich straszył, bo bynajmniej nie spotykamy go teraz żebrzącego pod kościołem czy innym gmachem Ciumkowa. Trafił z powrotem do Urzędu Miejskiego, na solidną posadkę, znaczy etat. Doradca nowego burmistrza, to fucha nawet lepsza niż wcześniejsza. Odpowiedzialności (może się mylę?) w zasadzie żadnej, nie trzeba szlajać się po sesjach i komisjach Rady Miejskiej. I jeszcze nie trzeba tłumaczyć się wyborcom z tego, ile się zarabia.

Bo okazuje się, że pensja Ciumczarka Jana, to niemalże tajemnica państwowa. Wszyscy na szczytach władzy nabrali wody w usta, słysząc pytanie o wysokość pensji Ciumczarka. Nie zna jej ani przewodniczący Rady Miejskiej Jarosław Ciumczyński, odsyłając dziennikarza z pytaniem do burmistrza Ciubusa dodając, że wysokość pensji doradcy burmistrza leży wyłącznie w gestii burmistrza. A ten akurat ma zaćmienie umysłu i nie wie ile zarabia jego doradca Ciumczarek. Nawet nie wie „pi razy drzwi” czyli „mniej więcej”. A to znaczy, że może 500 złotych za cały etat albo 50 tysięcy. Zapomniał. Nie wiadomo. Ściśle tajne. Totalna amnezja.

Reasumując, jeśli ktoś nie przeczytał ze zrozumieniem kilkunastu powyższych zdań: ciumkowianie wybrali Ciubusa. Ale i tak dostali Ciumczarka, jako bonus do Ciubusa. W dodatku tajnego Ciumczarka, bo nawet burmistrz Ciubus choć go przygarnął, nie pamięta ile pieniędzy będzie ciumkowian kosztować doradca Ciumczarek. Po prostu to mało ważne. A to dla Ciumkowa źle. Jeśli już teraz nawet w przybliżeniu Ciubus nie pamięta takich spraw, jeśli nie pamięta wyników niedawnych wyborów czyli tego, że Ciumkowianie nie chcieli Ciumczarka i próbuje wam wcisnąć wybrakowany towar którego nie chcieliście – nie wróży to dobrze jemu i nowo wybranym władzom. Być może wkrótce okaże się, że wybieraliście Radę Miejską i burmistrza, a macie cyrk, w którym nikt niczego nie pamięta.

Wybory samorządowe – tekst: (c) Szczepan Sadurski
Felieton ukazał się w 2015 r. w jednym z tygodników lokalnych. Nazwa miasta i nazwiska zostały zmienione.

Zobacz też:
> Ćwierć wieku rządów
>