Cudowny cmentarz w Ciumkowie

Kilka dni temu ze zdziwieniem dowiedziałem się, że władze Zakopanego podjęły decyzję o sprzedaży biletów tytułem wstępu na miejscowy cmentarz. Dwa zeta normalny, złotówka ulgowy – taniej niż w przeciętnym polskim muzeum. Pomysł w swej prostocie genialny. I ja go rozumiem, bo nie ma już komuny tylko kapitalizm, więc za wszystko należy płacić. Nie tylko za pochówek. Nawet powiem więcej: lepiej płacić wchodząc na cmentarz (bo wtedy człowiek wie, że żyje) niż wjeżdżać gratisowo, nogami do przodu. Nie wiem po kiego po cmentarzu w Zakopanem pałętają się cepry (czyli nie-górale, zwani też turystami). Byłem tu nie raz i jakoś dotąd wolałem widok górskich lasów niż lasu krzyży cmentarnych. Ale przy najbliższej okazji pójdę – z ciekawości, ale też żeby wesprzeć Zakopane nowym rodzajem „opłaty klimatycznej” czyli „opłatą cmentarną.

Pomysł powyższy podsuwam włodarzom Ciumkowa, bo pieniędzy w budżecie nigdy za wiele, a jakoś należy wiązać koniec z końcem czyli budżet. Zresztą co ja wam będę radził. Wy już wiecie lepiej niż ja, jak ma się marketing do cmentarza. Od Ciumarczyka Stanisława mógłbym pobierać nauki marketingu, gdyby tylko otworzył swoją wyższą uczelnię w Ciumkowie. Specjalnie dojeżdżałbym na jego wykłady z Warszawy.

O co chodzi? Przy wejściu na ciumkowski cmentarz wzniesiono niedawno tablice ku czci Mistrza Stanisława Ciumarczyka. Niektórzy za życia stawiają sobie groby i co roku odwiedzają je w Święto Zmarłych sprawdzając, czy przypadkiem żadna swołocz ich nie porysowała czy broń Boże, nie wymazała sprajem. Mistrz poszedł dalej – postawił tablice upamiętniające swoją osobę w eksponowanych miejscach, począwszy od wrót cmentarza. Złośliwi gadają pokątnie, że od teraz to „Cmentarz pod wezwaniem Ciumarczyka”. Czy należy się dziwić, że tak mówią?

Unia Europejska ciągle w Rzeczypospolitej coś współfinansuje i są stosowne tablice, czemu nie miałby ich mieć sam Mistrz z Ciumonisina? Jak sam o sobie mówi w liczbie mnogiej (choć być może chodzi o siebie wraz z pracownikami swojej firmy kamieniarskiej): „Wyremontowaliśmy płot, został otynkowany. Wycinaliśmy krzewy, porządkowaliśmy teren, zwoziliśmy piach. Wszystko to robione było bezinteresownie”.

A ponieważ Mistrz Ciumarczyk zrobił wszystko bezinteresownie, nie liczy na nic w zamian. I chwała mu za to, piękny gest! Taki obywatel, to czyste złoto! Zajrzyjmy do nie zawsze mądrej Wikipedii: „Bezinteresowność – w etyce taka cecha działania podmiotu, przy której celem działania nie jest korzyść podmiotu, ale dobro innej osoby. Bezinteresowność jako cecha działania podmiotu łączy się z altruizmem jako postawą etyczną, przy której człowiek działa dla dobra innych, nawet za cenę poświęcenia dobra własnego”.

Skoro Mistrz Ciumarczyk robił to wszystko z dobrego serca, a nie z chęci zareklamowania swej prywatnej firmy, jakim cudem cmentarz w Ciumkowie zbombardowano niezidentyfikowaną (czy ktoś to policzył?) liczbą kamiennych i blaszanych tablic i tabliczek z jego nazwiskiem i reklamą jego firmy? Tablice wychwalające pod niebiosa czyli reklamujące firmę Mistrza z Ciumosina (jest adres i numery telefonów jego firmy) są umieszczone w takich miejscach i w takiej częstotliwości, że nie sposób nie dostrzec choć jednej, odwiedzając ciumkowską nekropolię.

Nie znam się na trendach kamieniarsko-cmentarnych Anno Domini 2014, ale może teraz na pomnikach zmarłych też pisze się ich numery komórek, a może nawet adresy poczty elektronicznej? Tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał zadzwonić albo napisać e-maila do nieboszczyka. A tu przy wejściu na cmentarz piękna tablica niczym nagrobna, złote piękne litery i cyfry. Można by powiedzieć, Mistrz Ciumarczyk nie potrzebuje już niczego w życiu doczesnym. Pamięć o nim nie zginie.

O dziwo, nawet sam bezinteresowny Mistrz przyznaje, że to tablice REKLAMOWE, cytuję: „Ksiądz (…) pozwolił mi umieścić tę reklamę”.

Skoro więc jest reklama firmy Mistrza Ciumarczyka, cała ta „bezinteresowna pomoc” wcale nie jest bezinteresowna, ale jak najbardziej interesowna. Ale co ja tam wiem. Przecież nie jestem Mistrzem Ciumarczykiem. On wie najlepiej. I niech tak już zostanie, na wieki wieków.

Szczepan Sadurski
Cmentarz – felieton ukazał się w 2014 r. w jednym z tygodników lokalnych. Nazwa miasta i nazwiska zostały zmienione.

Zobacz też:
> Ciekawostki o cmentarzach dla zwierząt
> Satyra polityczna